Stop Killing Games Warns Players After GTA 6 Leak and Hacker Motives Claims
Stop Killing Games (SKG) wystosowało ostrzeżenie do graczy przed osobami stojącymi za nielegalnym wyciekiem materiałów związanych z Grand Theft Auto 6. Organizacja nie tylko potępiła samo ujawnianie poufnych treści, ale też zaatakowała rzekome motywy hakerów, twierdząc, że wyciek ma służyć do pozyskiwania pieniędzy i promocji kryptowalut.
Quick facts
- SKG ostrzega przed hakerami odpowiedzialnymi za wyciek materiałów dotyczących Grand Theft Auto 6
- Organizacja potępia działania jako „nielegalne” i „destrukcyjne”
- SKG twierdzi, że wyciek ma wspierać promocję kryptowalut i wyłudzanie pieniędzy
- SKG wzywa graczy, by nie wysyłali pieniędzy osobom związanym z przeciekiem
- SKG wskazuje, że szkody dotykają „szeregowych twórców”, a nie zarządu ani dużych wydawców
Sprawa zyskała szeroki rozgłos, bo w sieci pojawiły się nagrania rozgrywki. Choć nagrania były krótkie, było ich na tyle dużo, by — według publicznie przywoływanych twierdzeń — potwierdzać liczne szczegóły dotyczące „szóstego” Grand Theft Auto.
SKG: nawet jeśli to „protest”, to uderza w ludzi
SKG odniosło się też do narracji, według której wyciek miał być protestem przeciwko głośnej decyzji Sony o odejściu od fizycznych nośników. W tej opowieści wskazywano, że twórcy GTA 6 najpierw ogłosili brak wersji pudełkowej, a dopiero później PlayStation miało zapowiedzieć rezygnację z dysków do stycznia 2028 roku.
Organizacja podkreśliła jednak, że nawet jeśli frustracja wobec decyzji Sony rzeczywiście leży u podstaw akcji, to destrukcyjne działania „nikomu nie pomagają”. SKG zaznacza, że w praktyce najbardziej ucierpią szeregowi pracownicy i twórcy, a ryzyko może też dotknąć samych sprawców — których zdaniem SKG powinni przekuć złość w coś „bardziej konstruktywnego”.
Ostrzeżenie o konsekwencjach i motywach finansowych
W oświadczeniu SKG pojawiło się również odniesienie do wcześniejszych konsekwencji związanych z ujawnianiem poufnych informacji wobec Rockstar. Organizacja twierdzi, że osoba, która miała postąpić tak wobec studia w 2022 roku, została skierowana do szpitala na czas nieokreślony.
SKG jednocześnie wyraża brak wiary w „szlachetne pobudki” autorów przecieku. W ich przekazie (publikowanym na X) pojawia się twierdzenie, że przeciek ma być wykorzystywany do promowania kryptowalut i do wyłudzania pieniędzy. Organizacja wprost wzywa graczy, by nie przekazywali pieniędzy tym osobom — niezależnie od sympatii wobec ich działań.
SKG wskazuje też, że to może wręcz zaszkodzić pracownikom Rockstar, którzy muszą ponownie przechodzić przez podobne sytuacje — a całość ma miejsce na nieco ponad tydzień przed oficjalnym „Extended Look” od Rockstar.
„Kretyński haker” i wpływ na reputację SKG
W komentarzach do stanowiska SKG pojawił się wątek, że przecieki „zabijają” ekscytację graczy przed ujawnieniami nowych elementów gry. Jednocześnie część odbiorców miała sympatyzować z samymi działaniami, jeśli celem było wymierzenie „ciosu” w korporacje.
SKG odpowiada na ten klimat krytycznie: organizacja podnosi, że działania nie tylko nie zmieniają realiów, ale mogą pogorszyć sytuację samego SKG. W ich przekazie podkreślono, że grupa poświęcała czas na przekonywanie polityków do racjonalnego podejścia w sprawie „zabijania” gier wideo — m.in. przez prostowanie dezinformacji dotyczącej rzekomych, kuriozalnych żądań w ramach inicjatywy oraz potencjalnych komplikacji.
Problemem ma być też to, że SKG było przedstawiane jako „głos graczy”, a działania związane z wyciekiem teraz komplikują tę narrację. W tekście pojawia się cytat jednego z organizatorów, który określa sytuację jako „zepsucie poranka w parlamencie” przez „jakiegoś kretyńskiego hakera”, przez co politycy mieli mieć znów „g…ne” wyobrażenie o społeczności graczy.
Na koniec SKG przypomina o swoim procesie przeciwko Sony, uzasadnianym m.in. tym, że granie w chmurze można uznać za przykład podejścia, które ich zwolennicy podsumowują hasłem „nie będziesz posiadał niczego i będziesz się tym cieszył”. Według SKG teraz do tej sprawy dochodzą kolejne nieporozumienia, które przedstawiciele organizacji będą musieli tłumaczyć podczas rozmów z politykami i regulatorami.
